Pod koniec lipca 2001 r. wracaliśmy wraz z moją Anią z naszych pierwszych wspólnych wakacji  w nowym tysiącleciu. Ta sama Ania jest teraz moją żoną, a od jakiegoś czasu realizujemy nasze najważniejsze życiowe wyzwanie – wychowywanie na porządnych ludzi naszych synów: Jaśka i Wojtka i córki Hani. 

Podczas tego nie do końca pięknego lata 2001 r., przez prawie dwa tygodnie podróżowaliśmy czym się dalo po Polsce, hołdując zasadzie „gdzie nas oczy poniosą”. Przejechaliśmy wtedy niezły szmat kraju, a do mnie dotarło ileż wspaniałych rzeczy jest do zobaczenia. 

I gdy tak wracaliśmy, wspominając gorące wciąż wrażenia, w pewnej chwili Ania powiedziała do mnie: „Fajnie byłoby to przejechać rowerem”. Po chwili zastanowienia pomyślałem: „To chyba da się zrobić”. 

Tak to się zaczęło. To właśnie zwykło nazywać się początkiem. Narodziła się pasja, która trwa do dziś.

 

Reklamy