Wielkopolski Polski Park Narodowy i Rogalin

Wielkopolski Park Narodowy i Rogalin

sobota, 21 maja 2016 r.
Trasa: Puszczykówko – Wielkopolski Park Narodowy – Mosina – Rogalin – Mosina
dystans: 32,5 km

W tym roku szykujemy się na Pierwszą Wyprawę Rodzinną, której start przewidziany jest mniej więcej za dwa miesięce. Dlatego w ramach próby generalnej wybraliśmy się na jednodniowy wypad rowerowy, w sprawdzonym już przeze mnie miejscu jakim jest Wielkopolski Park Narodowy. Sprawdzone, ponieważ na początku maja zeszłego roku byłem tutaj z Dagmarą, T-Jayem i Grześkiem.
Dojazd do Puszczykówka wymaga przesiadki w Poznaniu. Niestety aż dwugodzinnej z uwagi na takie a nie inne skomunikowanie pociągów (ten do Puszczykówka odjeżdżał kilka minut przed naszym przyjazdem).

No ale w końcu wysiadamy w Puszczykówku. Pierwsze kroki kierujemy do muzeum wspaniałego podróżnika Arkadego Fiedlera. Jest tu moc atrakcji, które mogą zaciekawić nawet dzieciaki. A to statek, replika Santa Marii Kolumba, wielkie rzeźby, miniatura świątyni indiańskiej z mumiami i skarbami, samolot z czasów II Wojny Światowej. A w samym muzeum zbiory podróżnicze, kolekcje pająków i motyli, żywe piranie, skóra krokodyla. Jest czym się zafascynować.

wysiadamy w Puszczykówku

wysiadamy w Puszczykówku

Spitfire w muzeum A. Fiedlera

Spitfire w muzeum A. Fiedlera

rzeźba Buddy w Ogrodzie Tolerancji w muzeum A. Fiedlera

rzeźba Buddy w Ogrodzie Tolerancji w muzeum A. Fiedlera

muzeum A. Fiedlera

muzeum A. Fiedlera

Ogród Tolerancji w muzeum A. Fiedlera

Ogród Tolerancji w muzeum A. Fiedlera

muzeum A. Fiedlera

muzeum A. Fiedlera

Z muzeum Arkadego Fiedlera wyszliśmy dobrze koło południa. Teraz czas na etap leśny. W przeciwieństwie do zeszłego roku, tym razem wybrałem trasę żółtym szlakiem. Droga była bardzo dobra, a w sumie teren chyba bardziej interesujący krajobrazowo, bo jechaliśmy przez ciekawe wąwozy. Zdarzyło się nawet, że trzeba było pchać rower pod górę.
Wyjechaliśmy przy Głazie Leśników i krótkim asfaltowym już odcinkiem dojechaliśmy do dawnej rezydencji namiestnika Kraju Warty, tego padalca Greisera. Dziś mieści się tutaj siedziba parku i muzeum przyrodnicze. Nie mogę tylko zrozumieć decyzji, że muzeum jest zamknięte w weekendy. Jak dla mnie zarządzenie bez sensu.

Zaraz za parkiem skręciliśmy znów w las i wyjechaliśmy nad jeziorem Góreckim. Dobre to miejsce na postój, więc i my zatrzymaliśmy się na trochę. Potem objechaliśmy jezioro Góreckie i trzymaliśmy się niebieskiego szlaku. Nad jeziorem Kociołek nieźle harcowały bobry. Do studni Napoleona droga zrobiła się nieco kamienista, a do tego pięła się w górę. Wkrótce wyjechaliśmy z parku i znaleźliśmy się w Mosinie. Oczywiście zajechaliśmy pod wieżę widokową. W międzyczasie Wojtek zasnął i ominęła go ta atrakcja.

na żółtym szlaku przez Wielkopolski PN

na żółtym szlaku przez Wielkopolski PN

przez Wielkopolski PN

przez Wielkopolski PN

nad jez. Góreckim

nad jez. Góreckim

przy studni Napoleona

przy studni Napoleona

69. Wielkopolski PN

wieża widokowa na Osowej Górze

wieża widokowa na Osowej Górze

Było dosyć wcześnie i do pociągu mieliśmy ponad trzy godziny. Zapadła więc decyzja, że jedziemy do Rogalina. Początkowo prowadziła nas ścieżka rowerowa, ale niedługo za przejazdem kolejowym się skończyła.
Odcinek do mostu nad Wartą musieliśmy jechać główną drogą. Nie było to specjalnie przyjemne, bo panował dość znaczny ruch. Na szczęście było to około 1,5 km. Zaraz za Wartą zjechaliśmy na gruntową drogę. Niełatwa, piaszczysta droga prowadziła nas skrajem lasu, z widokiem na nadwarciańskie łąki, na których rośnie jeszcze wiele starych, pomnikowych dębów. Największe takie skupisko w Europie.

Ponieważ renowacja pałacu w Rogalinie już się zakończyła, brama wjazdowa na teren parku z tej strony okazała się zamknięta. Przejechaliśmy więc rowery (dosłownie) pod górę do głównej drogi i już asfaltem dojechaliśmy do pałacu.
Rezydencja Raczyńskich to piękne i imponujące założenie, robiące wrażenie swoim bogactwem. Ale jest tu też przecież park, a w nim słynne dęby: Lech, Czech i Rus. Przespacerowaliśmy się więc po parku i zaraz szykowaliśmy się do powrotu do Mosiny. Tym razem zdecydowaliśmy się wracać do Mosiny asfaltem. Szlakiem przez te łąki zajęłoby to zbyt dużo czasu. Przejechaliśmy ten odcinek raz dwa, ale wiem, że takich dróg należy bezwzględnie unikać.

pałac w Rogalinie

pałac w Rogalinie

pałac w Rogalinie

pałac w Rogalinie

dęby w parku w Rogalinie

dęby w parku w Rogalinie

dęby w parku w Rogalinie

dęby w parku w Rogalinie

W Mosinie trwały akurat dni tego miasta i poruszanie się było dość utrudnione. Stacja też rozryta jak na wojnie. W drodze powrotnej, w Poznaniu mieliśmy okazję przećwiczyć szybką przesiadkę, na którą mieliśmy zaledwie kilka minut. Na szczęście okazało się, że szynobus (niestety zapakowany ludźmi, a tu trzeba wepchnąć trzy rowery i przyczepkę), stał na sąsiednim torze. Wyjazd zakończony sukcesem, pokazałem chłopakom parę ciekawych rzeczy. No i teraz tylko czekać na wyprawę.

Reklamy