PN Ujście Warty

PARK NARODOWY UJŚCIE WARTY
Niedziela, 21 września 2014 r.

Trasa: Górzyca – Słońsk – Kłopotowo – Kostrzyn nad Odrą (63,5 km)

Wypad do Parku Narodowego Ujście Warty planowałem już od dawna. Ilekroć bywałem w Kostrzynie, musiałem zawsze przekładać tę wizytę. Byłem tutaj wprawdzie w czerwcu, ale był to wyjazd przypadkowy i tylko szybko przejechałem południowy folder (byłem z Tomkiem Sromalą).

I znów trzeba było zmierzyć się z szarą rzeczywistością w tym sensie, że nie każdemu pasuje termin, Ci, którym w końcu odpowiadał, zostali rozłożeni przez choroby zakaźne, a Patyczakowi dopiero co zdjęli gips. Ubolewam nad tym, bo okazje ku temu, aby wybrać się gdzieś razem są coraz rzadsze. Stanęło więc na tym, że pojechaliśmy tylko z Tomkiem TJ-em, z czego bardzo się cieszyłem, bo też widujemy się od święta.

Od początku pogoda stała pod znakiem zapytania. Cały tydzień poprzedzający wyjazd było bardzo słonecznie, ale w piątek przestało. W niedzielę rano było trochę ryzyka, ale nie padało. Pociągiem podjechaliśmy do Górzycy. Rano, po godz. 6 było jeszcze ciemno.

W Górzycy byliśmy przed godz. 9. Skierowaliśmy się drogą na Słońsk, zatrzymując się na chwilę tylko przy forcie Żabice (trwa tu jakiś remont).

W Słońsku było co oglądać. Najpierw wizyta pod pomnikiem, przy remontownym (i niestety w tym czasie akurat nieczynnym) muzeum Martyrologii Ofiar Obozu Sonnenburg. Potem podjechaliśmy pod ruiny zamku joannitów, a na koniec krótki posiłek na placu przed kościołem, przy obelisku upamiętniającym 700-lecie Słońska. Zajechaliśmy również do Przyborowa (tzw. betonką), do wrót PN Ujście Warty. Wreszcie wróciliśmy z powrotem do Słońska i pojechaliśmy wałem południowym w stronę Kłopotowa. Miałem nadzieję, że zdążymy na prom w Kłopotowie i nie będziemy musieli przez Wartę przejeżdżać w Świerkocinie.

Zaraz za Słońskiem wjeżdżało się na szlak rowerowy. Droga wiodła po koronie wału, skąd rozpościerał się wspaniały widok na rozlewiska nadwarciańskie. Tutaj można było poczuć przestrzeń i całymi garściami czerpać z krajobrazu. Poziom wody nie był jednak wysoki. Chwilę zatrzymaliśmy się przy stacji pomp, których jest kilka po obu stronach rzeki. Jedynie szlak pozostawiał sporo do życzenia, bowiem był zniszczony przez ciągniki, które rozjeździły koszmarne koleiny i rowerem telepało na wszystkie strony. Z tej strony mieliśmy jednak wiatr w plecy, co ułatwiało jazdę.

Na prom w Kłopotowie wpadliśmy po 11.30. Jeszcze był czynny i po dłuższej chwili bezpiecznie byliśmy na drugim brzegu. Zaraz też zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę obiadową, połączoną z rozmową filozoficzną.

Można powiedzieć, że stąd mieliśmy prostą drogę do Kostrzyna. Tutaj również szlak wiódł koroną wału (północnego), ale o ile po tamtej stronie widok rozpościerał się na łąki, tutaj na długim odcinku droga przylegała bezpośrednio do Warty. Jakościowo szlak był za to dużo lepszy, ostatnie kilka kilometrów do doskonały szuter. Ponieważ zawsze jest coś za coś, w tę stronę wiatr mieliśmy w twarz i momentami był więcej niż uciążliwy. Sam wał, w wielu miejscach nosił ślady działalności bobrów.

Wzłuż szlaku co jakiś czas rozstawione były wiaty turystyczne oraz tablice informacyjne. Z ciekawszych rzeczy trzeba zaznaczyć, że jeszcze przed wojną (jak przystało na Niemców), obszary te były rozwijane poprzez infrastrukturę jak osady, gościńce, dziś już nieistniejące.

Do Kostrzyna wjechaliśmy po godz. 15. Mieliśmy zatem do pociągu jeszcze sporo czasu, dlatego pojechaliśmy jeszcze do kostrzyńskiej twierdzy.

Jest to ciekawy zabytek militarny, skąd rozpościera się urokliwy widoik na Odrę i Wartę, ale równie fascynującym miejscem są ruiny Starego Kostrzyna, zniszczonego w czasie ostatniej straszliwej wojny. Długo kręcliliśmy się po zaułkach miasta zrównanego z ziemią (nazywa się je polską Hiroszimą i jest to trafne porównanie).

Taki był koniec trasy rowerowej. Powrót pociągiem dość uciążliwy, ze względu na długą przesiadkę w Rzepinie i generalnie słabo skomunikowane połączenie.

Wypad udany, Tomek mam nadzieję też zadowolony (przyznał, żę poczuł klimat wyprawy). Do tego pomimo niezbyt optymistycznych prognoz deszcz na nas nie spadł, choć podobno w pobliskim Gorzowie tak lało, że trzeba było przełożyć mecz żużlowy. Ale co tam żużel. Dzisiaj nasi grają o mistrzostwo świata w siatkówkę. Jak wysiadałem z pociągu przegrywali w setach 0:1. A wiadomo, co było potem 🙂

fort Żabice

fort Żabice

przed pomnikiem byłego niemieckiego obozu KL Sonneburg

przed pomnikiem byłego niemieckiego obozu KL Sonneburg

ruiny zamku joannitów w Słońsku

ruiny zamku joannitów w Słońsku

postój w Słońsku

postój w Słońsku

stacja pomp w Parku Narodowym Ujście Warty

stacja pomp w Parku Narodowym Ujście Warty

szlak rowerowy po koronie wału PN Ujście Warty

szlak rowerowy po koronie wału PN Ujście Warty

przeprawa promem na Warcie

przeprawa promem na Warcie

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

szlakiem przez PN Ujście Warty

kolejna stacja pomp

kolejna stacja pomp

twierdza Kostrzyn

twierdza Kostrzyn

w ruinach Starego Kostrzyna

w ruinach Starego Kostrzyna

ruiny Starego Kostrzyna

ruiny Starego Kostrzyna

ruiny Starego Kostrzyna

ruiny Starego Kostrzyna

widły Odry i Warty

widły Odry i Warty

twierdza Kostrzyn

twierdza Kostrzyn

a tak wyglądał PN Ujście Warty w czerwcu…

Reklamy