Wolin i Uznam 2010

Podobnie jak w 2004 r., nie było w tym roku wyprawy z prawdziwego zdarzenia. Pojawiły się jednak nowe okoliczności, założyliśmy rodziny, Grzesiek oczekiwał na narodziny swojego potomka pod koniec maja (w przyszłości zastępcy kierownika wypraw), zaś Ani i mnie niedługo potem również miał przyjść na świat syn (w przyszłości kierownik wypraw rowerowych), stąd też namiastka wyprawy już w końcu kwietnia.

Początkowo mieliśmy jechać na Kaszuby, ale koniec końców zdecydowaliśmy jechać na Wolin. Nasza stała baza mieściła się w Wisełce i stąd robiliśmy wypady rowerowo-samochodowe, na szczęście z przewagą tych pierwszych. Różny był ich skutek. Nowym uczestnikiem był Grzechotnik, którego zaraziliśmy rowerowym bakcylem tak mocno, że jechał na pożyczonym od Kudłatego rowerze”. 

DZIEŃ 1
niedziela, 25 kwietnia 2010 r.

Trasa: Wisełka – Góra Gosań – Wisełka
Dystans: 11, 5 km

Wczesnym rankiem ja i Grzechotnik stawiliśmy się na dworcu. Plan był taki, że my dwaj jedziemy pociągiem, a Ania i Grzesiek dojeżdżają samochodem i spotykamy się w Wisełce. Podróż zupełnie zwyczajna, z przesiadkami w Rzepinie i Szczecinie. gdyby była Ania i Grzesiek, przypomniałby się rok 2003. Już tyle lat trzymamy się razem.

Wysiedliśmy z Grzechotnikiem w Warnowie. Nie wiem, ale mam ogromny sentyment do tego miejsca. Byłem tu już tyle razy. Pierwszy raz, z Anią, na rok przed pierwszą wyprawą. Wtedy podróżowaliśmy pieszo, autostopem, pociągiem.

W kilkanaście minut dojechaliśmy do Wisełki. Znaleźliśmy naszą kwaterę i jakieś pół godziny czekaliśmy na Grześka i Anię. Po przyjeździe Grzesiek zmontował swój rower, przewieziony w bagażniku.

Na rozgrzewkę wyskoczyliśmy na górę Gosań. To zaledwie kilka kilometrów od Wisełki. Grzesiek coś się marnie czuł i żeby być w lepszej formie na jutro, pojechał z Anią samochodem. Co tu dużo mówić. Klif kapitalny. Niestety w dalszym ciągu przekonuję się, że ludzie są dziwni i muszą łazić po klifie, właśnie z tego powodu, że nie wolno po nim łazić.

Był to jak najbardziej udany wypad i wkrótce byliśmy z powrotem w Wisełce. Wieczorem poszliśmy nad morze. Uwielbiam drogę na plażę w Wisełce, prowadzącą przez las. A samo morze o tej porze roku jest fantastyczne i plaża puściutka jak okiem sięgnąć. Jutro czeka nas już właściwy dzień na rowerze.

w drodze na Górę Gosań

w drodze na Górę Gosań

kilf Góra Gosań

kilf Góra Gosań

na plaży w Wisełce

na plaży w Wisełce

DZIEŃ 2
poniedziałek, 26 kwietnia 2010 r.
Trasa: Wisełka – Warnowo – Międzyzdroje – Świnoujście – Labomitz – Benz – Alhbeck – Świnoujście – Wisełka

Dystans: 108,4 km (130 km)

Wyjechaliśmy wcześnie rano. Na szczęście Grzesiek wydobrzał i mógł jechać. Ania miała dojechać autobusem do Świnoujścia po południu. Nie było przesadnie ciepło, ale na szczęście nie zanosiło się na deszcz. Pojechaliśmy na Warnowo. Najpierw obowiązkowa wizyta nad jeziorem Czajcze, grodzisku i Wydrzym Głazie. Ech, w tym miejscu budzą się stare sentymenty.

Powłóczyliśmy się chwilę w tych okolicach, a Grzechotnik jak przystało na członka swojej gadziej rodziny, płoszył wszystkie węże w przydrożnych zaroślach. (Wypatrzył i wystraszył trzy zaskrońce). Potem przez Warnowo, szlakiem Wolińskiego Parku Narodowego, dojechaliśmy do Międzyzdrojów. Nie zachodziliśmy do rezerwatu żubrów, bowiem to planujemy na środę rano.

W Międzyzdrojach pokręciliśmy się trochę w okolicach mola i promenady, po czym ostro ruszyliśmy na Świnoujście. Tutaj – pech. W okolicach przeprawy promowej złapałem gumę. Chyba czas wymienić opony po powrocie.

Naszym celem była niemiecka część wyspy Uznam. Ze Świnoujścia skierowaliśmy się więc na granicę i wkrótce byliśmy w Niemczech. Tu momentalnie następuje odmiana komfortu jazdy. Co by o szkopach nie mówić, ale ścieżki rowerowe mają świetne. Niejednokrotnie jest to wydzielony pas przy drodze. Część naszego szlaku prowadziła przez ciekawą buczynę. Nie mieliśmy jednak czasu zapuszczać się bardzo daleko w głąb wyspy. Przejechaliśmy więc zaledwie kilka miejscowości i trzeba było wracać.

W miejscowości Benz widzieliśmy bardzo interesujący wiatrak w typie holenderskim, przy którym zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Przez Alhbeck wróciliśmy do Świnoujścia. Tutaj spotkaliśmy się z Anią, która od wczesnego popołudnia była w Świnoujściu. Wkrótce znów się rozdzieliliśmy. W dalszym ciągu przeziębiony Grzesiek, nie chciał ryzykować dalszej jazdy i wrócił pociągiem, wcześniej odprowadzając Anię na autobus.

Grzechotnik wpadł w trans i chociaż bolał go tyłek, to namówił mnie na dalszą jazdę (nie musiał tego długo robić). Pogrzaliśmy więc rowerami do Międzyzdrojów i dalej do Wisełki. Byliśmy na miejscu przed Grześkiem. Tak się rozgrzałem, że pojechałem po niego do Warnowa, co by sam stamtąd nie wracał. Jutro planujemy jechać do Wolina. Po zmroku znów wycieczka nad morze, tym razem bez Grześka, który nadal nie czuł się najlepiej.

wydrzy głaz

wydrzy głaz

nad. jez. Czajcze

nad. jez. Czajcze

Grodzisko nad jez. Czajcze

Grodzisko nad jez. Czajcze

szlakiem z Warnowa do Międzyzdrojów

szlakiem z Warnowa do Międzyzdrojów

Międzyzdroje. zagroda żubrów

Międzyzdroje. zagroda żubrów

w Międzyzdrojach

w Międzyzdrojach

zamina dętki w Świnoujściu

zamina dętki w Świnoujściu

droga rowerowa w Niemczech

droga rowerowa w Niemczech

wiatrak w Benz

wiatrak w Benz

DZIEŃ 3
wtorek, 27 kwietnia 2010 r.
Trasa: Wisełka – Warnowo – Ładzin – Warnowo – Wisełka
Dystans: 22 km (152 km)

Jakoś namówiłem Grześka na wyjazd do Wolina. Pogoda była niespecjalna i zrobiło się wstrętnie zimno. Skróciliśmy trasę, bo zasadniczo w planie była jazda do Kamienia Pomorskiego. Wszystko szło dobrze, do pewnego czasu. Za Ładzinem, Grzesiek złapał gumę. Okazało się, że jego opona jest przetarta na wylot. Jazda na takich oponach była bezcelowa. Wróciliśmy do Wisełki, przejeżdżając łącznie 22 km.

Żeby nie tracić atrakcji, pojechaliśmy do Kamienia Pomorskiego samochodem. Oczywiście obowiązkowa była wizyta na Chrząszczewskiej Wyspie, przy Królewskim Głazie. Jak w 2002 roku. Potem na krótko do Kamienia Pomorskiego, a stamtąd do Trzęsacza, gdzie w nadmorskiej restauracji uraczyliśmy się pizzą. Ostatnia ściana kościoła stoi, ale jest porządnie zabezpieczona, a obok zbudowano niewielkie molo. Po zmroku wróciliśmy do Wisełki. Jutro wracamy do domu.

guma w drodze do Wolina

guma w drodze do Wolina

powrót do Wisełki

powrót do Wisełki

Królewski Głaz

Królewski Głaz

w Trzęsaczu

w Trzęsaczu

Trzęsacz

zachód słońca w Trzęsaczu

zachód słońca w Trzęsaczu

DZIEŃ 4
środa, 28 kwietnia 2002 r.
Trasa: Wisełka – Warnowo – Międzyzdroje
Dystans: 13 km (165 km)

Rano ja i Grzechotnik wyjechaliśmy przez Warnowo do Międzyzdrojów, by przy rezerwacie żubrów spotkać się z Anią i Grześkiem. Wszystko poszło zgodnie z planem i wspólnie zwiedziliśmy rezerwat. Potem udaliśmy się na stację kolejową, skąd ja i Grzechotnik wróciliśmy pociągiem do Zielonej Góry, a Ania i Grzesiek samochodem.

Wyprawa była udana. Bawiliśmy się znakomicie, chociaż dość wyjazd miał dość nietypowy jak na nas charakter. Taki system jednak się sprawdził i kto wie, czy w przyszłości właśnie nie w taki sposób będziemy jeździć. Szkoda, że nie było nas więcej. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, czy w tym roku będzie jeszcze szansa na jakąś wyprawę. Teraz najważniejsze, aby nasi synowie przyszli zdrowo na świat. A co do przyszłości, to mamy z Grześkiem niezłe plany…

klif

klif

Międzyzdroje. zagroda żubrów

Międzyzdroje. zagroda żubrów

Grzechotnik i dzik

Grzechotnik i dzik

 

Reklamy